Pszenica i gluten – reakcje organizmu

Zła tolerancja pszenicy może wiązać się z alergią, celiakią lub nadwrażliwością na gluten – są to trzy zupełnie różne schorzenia.

Chrupiąca skórka świeżego chleba, delikatne ciasto czy aromatyczna pizza – trudno wyobrazić sobie naszą kuchnię bez pszenicy. To jedno z najważniejszych zbóż na świecie, a zawarty w niej gluten odpowiada za elastyczność ciasta i puszystość wypieków. Dla większości z nas gluten nie stanowi żadnego problemu. Ale u części osób kontakt z nim wywołuje reakcje organizmu, które mogą przybierać różne, czasem bardzo poważne formy. I tu zaczyna się historia alergii, celiakii i nadwrażliwości na gluten – trzech zupełnie różnych schorzeń, które często bywają mylone ze sobą.

Dietetyk kliniczny Białystok - dr Elżbieta Karpińska

Alergia na pszenicę to nadwrażliwość immunologiczna, która może mieć dwa mechanizmy: IgE-zależny i IgE-niezależny. W pierwszym przypadku reakcja organizmu pojawia się szybko – mogą to być wysypki, świszczący oddech, katar, bóle brzucha czy nawet gwałtowna anafilaksja. U dorosłych spotyka się też szczególną postać zwaną anafilaksją indukowaną wysiłkiem – objawy rozwijają się, gdy produkty pszenne zostaną zjedzone przed intensywnym treningiem. U dzieci natomiast dominują objawy skórne i ze strony przewodu pokarmowego, a co ciekawe, w wielu przypadkach z wiekiem alergia stopniowo ustępuje.

Mechanizmy IgE-niezależne są bardziej podstępne. Tu reakcja nie jest natychmiastowa, a klasyczne testy alergiczne pozostają często ujemne. Przykładem jest FPIES – zespół indukowanego białkiem zapalenia jelit. Kilka godzin po zjedzeniu pszenicy mogą pojawić się gwałtowne wymioty, apatia i spadek ciśnienia tętniczego, co u dzieci bywa poważnym zagrożeniem. Inną postacią jest eozynofilowe zapalenie przełyku, w którym gromadzące się komórki zapalne utrudniają przełykanie i powodują przewlekły ból. Bywa też, że objawy alergii mają charakter skórny – kontakt z mąką u niektórych osób prowadzi do zmian wypryskowych na dłoniach.

Nieco inną naturę ma celiakia – choroba autoimmunologiczna, a więc taka, w której układ odpornościowy zaczyna atakować własne tkanki. Tutaj gluten staje się wyzwalaczem, który prowadzi do uszkodzenia kosmków jelitowych odpowiedzialnych za wchłanianie składników odżywczych. Skutki mogą być zaskakująco różnorodne: biegunki i bóle brzucha to tylko część obrazu. Celiakia może objawiać się także przewlekłą anemią oporną na leczenie żelazem, niskim wzrostem u dzieci, zmianami szkliwa zębów, bólem głowy czy przewlekłym zmęczeniem. Istnieje nawet jej skórna odmiana – opryszczkowate zapalenie skóry. Choroba ta dotyczy około 1–3% populacji i coraz częściej diagnozowana jest dopiero w wieku dorosłym – aż 70% nowych przypadków rozpoznaje się po 20. roku życia. I co ważne: celiakia nie ustępuje. Jedyną skuteczną metodą leczenia jest ścisła, dożywotnia dieta bezglutenowa, którą najlepiej prowadzić pod opieką dietetyka klinicznego.

Na trzecim biegunie znajduje się nieceliakalna nadwrażliwość na gluten, czyli NCGS. To wciąż obszar badań i dyskusji naukowców. Objawy są bardzo różne – od wzdęć i bólu brzucha, przez biegunki, nudności i zgagę, aż po bóle mięśni i stawów, afty w jamie ustnej czy mgłę mózgową. Mogą pojawić się po kilku godzinach, ale też po kilku dniach od spożycia pszenicy. Szacuje się, że choć nawet 6–10% ludzi zgłasza takie dolegliwości, to faktyczna częstość potwierdzonych przypadków jest dużo niższa – poniżej 1%. Częściej dotyczy kobiet i osób cierpiących na zespół jelita drażliwego. Mechanizm nie jest jednoznaczny. Winowajcą bywa gluten, ale podejrzewa się również inne składniki pszenicy, takie jak fruktany zaliczane do grupy FODMAP czy inhibitory enzymów roślinnych. Część badaczy zwraca uwagę na tzw. efekt nocebo – gdy samo przekonanie, że gluten szkodzi, może nasilać odczuwanie objawów.

Wszystkie te choroby mają wspólny mianownik – podobne, często niespecyficzne dolegliwości. Ale ich mechanizmy są zupełnie inne i wymagają odmiennych strategii leczenia. Dlatego tak ważne jest, by nie próbować diagnozować się samemu, korzystając z internetowych testów czy porad z forów. Eliminowanie pszenicy i glutenu na własną rękę bywa ryzykowne – może prowadzić do niedoborów pokarmowych, a przy tym zaciemniać obraz diagnostyczny. Odpowiednia diagnoza wymaga doświadczenia lekarza i dietetyka, a dobrze prowadzona dieta potrafi diametralnie poprawić samopoczucie i zdrowie pacjenta.

Pszenica nie jest więc „złym bohaterem” – dla większości ludzi pozostaje wartościowym elementem codziennego jadłospisu. Ale jeśli zauważasz u siebie nawracające dolegliwości po produktach pszennych, warto przyjrzeć się im uważniej. Pierwszym krokiem niech będzie nie eliminacja na własną rękę, lecz wizyta u specjalisty, który pomoże odróżnić zwykłe dolegliwości trawienne od poważniejszego problemu i poprowadzi Cię bezpieczną drogą do zdrowia.